Kazus

Podczas rodzinnej kolacji Małgorzata G. nagle zasłabła.  Jej mąż Franciszek G. udał się do sąsiadów  i zatelefonował po karetkę pogotowia. W czasie rozmowy z osobą  przyjmującą zgłoszenie dowiedział się, że  wszystkie karetki wyjechały na wezwania i w ciągu najbliższej  godziny do jego żony nie przyjedzie żaden lekarz. Poprosił  więc mieszkającego w pobliżu internistę o pomoc.  Po zbadaniu Małgorzaty G. lekarz stwierdził, iż najprawdopodobniej  dostała ataku serca i konieczne jest natychmiastowe przewiezienie  jej do szpitala. Nikt z sąsiadów nie miał samochodu.  Wezwanie taksówki z pobliskiego miasteczka zajęłoby  zbyt wiele czasu. Franciszek G. wybiegł przed budynek i zobaczył  stojący samochód. Krzyknął dwa razy wzywając właściciela.  Gdy nikt nie odpowiadał, wybił szybę w bocznych drzwiach  i próbował uruchomić silnik. W tym czasie internista  wraz z córką Franciszka G. znosili Małgorzatę G. z mieszkania  na dół. Kiedy Franciszek G. łączył przewody elektryczne,  aby uruchomić samochód, podbiegł do niego nieznany mężczyzna,  krzycząc: „Łapać złodzieja!” Franciszek G.  wyskoczył z samochodu i próbował tłumaczyć mężczyźnie,  dlaczego siedzi w jego samochodzie. Ten jednak nie słuchając  uderzył go dwa razy trzymanym w ręku metalowym prętem.  Zaatakowany Franciszek G. pełen obaw o to, iż jeśli  natychmiast nie zawiezie żony do szpitala, to grozi jej śmierć,  uderzył pięścią atakującego go mężczyznę,  tak że tamten upadł na ziemię. W chwilę potem przy  samochodzie pojawili się córka Franciszka G. i internista,  którzy przynieśli nieprzytomną Małgorzatę G.,  ułożyli ją na tylnym siedzeniu w samochodzie i Franciszek  G. odjechał w kierunku szpitala. Internista przystąpił  do udzielania pomocy leżącemu na ziemi właścicielowi  samochodu, który był nieprzytomny. Wokół jego głowy  utworzyła się plama krwi. Internista zorientował się,  że mężczyzna padając na ziemię, uderzył głową  o wystający metalowy trójkąt. Nerwowo zaczął  rozglądać się wokoło. Nie było żadnego samochodu.  Lekarz robił wszystko co mógł, aby ratować życie  poszkodowanego. Po czterdziestu minutach przyjechała wezwana przez  Franciszka G. karetka pogotowia. Mężczyznę przewieziono  do szpitala, gdzie — ze względu na zbyt późne udzielenie  specjalistycznej pomocy lekarskiej — po kilku godzinach zmarł.
Dokonaj prawnokarnej oceny zdarzenia.

Related Articles

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Zaloguj się aby móc komentować.